środa, 7 maja 2014

Wiosenne zmiany w makijażu cz. 1 i nie ostatnia.

Wiosna przyczynia się w naszym życiu do wielu zmian. Są to zmiany małe lub trochę większe. Przede wszystkim zmieniamy czas. Śpimy jedną godzinę krócej co zaraz po przestawieniu zegarków jesteśmy w stanie odczuć na twarzy. Przyczynia się do zmian w naszym ubiorze. Grube swetry zamykamy w pudła, aby się nie kurzyły, albo upychamy na samo dno szafy. Pałeczke przejmuja t-shirty, szorty i koszule!
Tak samo jak zmianiamy ubrania na inny sezon, tak samo zmieniamy też pielęgnacje twarzy i kosmetyki. Sięgamy przede wszystkim po filtry, aby zapobiegać przebarwieniom i starzeniu się skóry twarzy.

Zamieniamy ciężkie, kryjące podkłady na te mniej kryjące i rozświetlające, nadając naszej cerze promienisty, ciepły wygląd. Z matujących pudrów również rezygnujemy lub znajdujemy im jakieś zastępstwo. Panuje zasada "im mniej tym lepiej" i myślę, że jest to jedynie droga do sukcesu.
Ciepła pogoda nie sprzyja utrzymywaniu się makijażu. Jeśli makijaż będzie zbyt ciężki to wszystko prędzej czy później spłynie z nas, pozostawiając po sobie ślady na twarzy w postaci "dziwnych" resztek makijażu. Spłynięcie makijażu lekkiego nawet jeśli nastąpi to wydaje mi się, że przynajmniej nie pokryje nas w smugach.

Również w cieniach do powiek - sięgamy po jasne, powiększające oczy barwy, chcemy promieniować! Natomiast cięższy, ciemniejszy makijaż zostawiamy sobie na wieczorny wypad na miasto, kiedy słońca już nie ma i możemy dodać sobie "pazura".

Wiosna to dobry moment, aby porządnie zadbać o cerę. Po zimie często jest ona wysuszona, dlatego pamiętajmy o odpowiednim nawilżeniu i chronieniu jej przed promieniami słonecznymi.
 Możemy również zaopatrzyć się w wodę termalną i ochładzać buzię, jeśli nastanie upalny okres.

Jeśli chodzi o mnie to dokonałam już pare zmian w swoim makijażu.  
Przede wszystkim zmieniłam podkład.

Z Revlon Colorstay 180 Sand Beige przeszłam na Rimmel Stay Matte 100 Ivory. Początkowo efekt matu i formuła musu bardzo mi odpowiadała. Wydawał się lżejszy niż Colorstay i przede wszystkim łatwiejszy stawał się też demakijaż. Potem jednak efekt matu zaczął mnie nudzić i przeszłam na Rimmel Wake me up do którego wróciłam po 6 miesiącach przerwy.

Zrezygnowałam z sypkiego matującego pudru Inglota nr. 15 na rzecz Rozświetlającego pudru L'oreala nr. 2.
Podoba mi się lekkie efekt rozświetlenia. Pierwsza warstwa pudru wygląda na bardzo rozświetlającą. Jest to jednak jedynie pierwsza warstwa. Z każdym kolejnym użyciem efekt jest delikatniejszy. I bardzo ładnie to wygląda.



3 komentarze :

  1. ja zawsze mam problem latem i wiosną z moim makijażem. moja cera lśni jak lustro :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie dużo bardziej staram się dbać o skórę zimą, ale wiosna mnie dużo bardziej do takiego dbania mobilizuje. Chętniej robię peelingi i maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten Stay Matte niestety się u mnie nie sprawdził :(

    OdpowiedzUsuń

About Me

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka