czwartek, 30 października 2014

Effeclar duo + a Pharmaceris.

Kilka miesięcy temu dostałam do przetestowania Effeclar Duo +. Ponieważ nie miałam do czynienia z wcześniejszą wersją więc trudno ustosunkowywać mi się do opinii, że jest mniej wydajny, czy też, że lepiej czy gorzej działa.
Postanowiłam więc porównać go z produktem, który zakupiłam już dawno temu - Kremem z 10% kwasem migdałowym firmy Pharmaceris.
Od obu produktów oczekiwałam tego samego - aby w końcu stan mojej skóry się polepszył.
Teraz mam zamiar trochę opowiedzieć wam o tym jak to moje spotkanie z tymi produktami się zakończyło.

Pharmaceris kupiłam mając w głowie, że 5% to za mało i że 10% będzie w sam raz. Pani w aptece mnie również przekonała, że takie stężenie powinno być odpowiednie.
Sama buteleczka jest dość klasyczna, biało-zielona, plastikowa z wbudowanym dozownikiem, co może być problemem jeśli chodzi o wydobycie końcówki żelu.
Z pierwszym użyciem byłam zachwycona. Skóra wyraźnie się rozjaśniła i była promienna, byłam przekonana, że ja i kwas migdałowy będziemy najlepszymi przyjaciółmi. Miałam nadzieję, że hiperpigmentacja będzie w końcu dla mnie tylko złym snem. Nawet nie wiedziałam jak bardzo się myliłam. Z każdym kolejnym dniem było po prostu coraz gorzej. Nadal mi źle na myśl o tych podskórnych bolących gulach na policzkach ktore brały się z niepozornych podskórnych krostek. Długo mówiłam sobie że może tak to ma działać, ale po pewnym czasie odłożyłam krem i cera po jakimś czasie sie uspokoiła. Od tej pory nie użyłam go juz ani razu. Nawet punktowo nie byl dobry.
Długo nie chciałam zdecydowac się juz na żaden kwas bojąc się że będzie tylko gorzej.



Na szczęście w moje ręce trafił Effeclar Duo +, dzięki Syllwuni. Tutaj było zupełnie na odwrót.  Żadnych spektakularnych efektów na początku.  Po 3 dniach zniknęły większe niedoskonalosci, hiperpigmentacja sie zmniejszyła.  Po miesiącu regularnego stosowania moge powiedzieć, że jedyne co zostało na mojej buzi to drobne podskórne krostki z ktorymi wciąż walczę i nie zamierzam się poddać. Wciąż zmieniam nawyki pielegnacji twarzy i próbuje nowych rzeczy. Effeclar Duo + dał mi wiarę, że mam o co walczyć.  Jeśli nie mieliście jeszcze okazji spróbować to polecam z całego serca, bo może akurat bedzie dla Was rozwiązaniem.  Każdy z tych produktów ma swoich przeciwników i tych co je kochają.  Każdemu z nas odpowiada zupełnie co innego. U mnie sprawdziło się to akurat tak. Jeśli Effeclar się u Was nie sprawdził spróbujcie Pharmaceris i na odwrót.

sobota, 18 października 2014

Moja jesienna wishlista.

Blogowanie ma wiele zalet, ale ma także i wady. Podstawową wadą jest to, że im więcej oglądamy różnych blogów tym więcej chcemy przygarnąć do swojej kosmetyczki. Ponieważ ja ostatnio nie mam zbyt wiele czasu, aby wybrać się na zakupy (co jest dobre dla mojego portfela!) więc postanowiłam wybrać pare produktów, które bardzo chciałabym mieć w swojej kolekcji kosmetycznej :) Raczej są to produkty, które miałyby być takimi "perełkami", bo na codzień mój makijaż jest raczej skromny, ale lubię się nim mocniej pobawić na jakieś wyjścia i imprezy rodzinne.

Nie przedłużając mojego gadania:

1. Mary Lou Manizer The Balm - każdy go zna, jest piękny, śliczny, och i ach. Chociaż znam osoby, którym osobiście się on nie spodobał, ale moim planem na zimę jest porządne nauczenie się konturowania twarzy, dlatego rozświetlacz jest mi potrzebny, a niestety niedogaduję się z rozświetlaczami w kremie.





2. Pędzle z Real Technique. Kolejna rzecz, która marzy mi się po nocach to pięknie wyglądające pędzelki. Te z Hakuro są też cudne, ale trzonki RT są cudowne i najchętniej chciałabym je wszystkie, dlatego wybrałam taki zestawik:




3. Organique  Maska Anti Age: Ponieważ kondycja moich rzeczy pozostawia wiele do życzenia, a maska Kallos używana wciąż i wciąż może się w końcu znudzić, więc mam ochotę wypróbować coś nowego. A o tym maluszku słyszałam wiele pozytywnych opinii.




4.  Olej migdałowy KTC - Jeszcze nie znalazłam mojego olejowego cudu. Olej kokosowy robi dobrze mojej skórze, ale do moich włosów totalnie się nie nadaje. Wzmaga ich puszenie i robi z nich siano. Tym razem chce postawić na olej z migdałów.

5. Effeclar K -  Znam już jego brata Effeclar Duo, jednak potrzebuję też czegoś co równie dobrze byłoby bazą pod makijaż i dlatego tutaj skłaniam się w stronę Effeclar K. Podobno oba są rewelacyjne, więc skoro Duo zrobił u mnie dobrą robotę, to chyba pora dać szansę braciszkowi.


To taka moja mała wishlista. Oczywiście takich produktów które chciałabym "pomacać" jest mnóstwo. Staram się jednak patrzeć dość trzeźwo na to co kupuję, więc wybrałam takie 5 produktów które naprawdę byłyby pomóc moim włosom, cerze, oraz to czego wciąż brakuje wśród moich kosmretyków.

A jakie są wasze jesienne typy? Co potrzebujecie? Na co macie ochotę?
Muszę się wam pochwalić, że z dniem dzisiejszym rozpoczęłam swój trening. Po czterech miesiącach przerwy. Początki jak zwykle ciężkie, ale jestem z siebie dumna :)

niedziela, 5 października 2014

Mentolowy ulubieniec czyli Kiehl's Blue Herbal Gel Cleanser.

Produkt, który ostatnio całkowicie zrewolucjonował moje życie i tak jak wspominał w poście o uaktualnionej pielęgnacji twarzy (KLIK) bardzo chętnie wypróbowałabym go ze szczoteczką np. Clarsonic albo Soniclear. Ponieważ jednak jeszcze nie zdecydowałam się na zakup to radzę sobię jeszcze bez niej.



Kilka słów o żelu. Jest dość mocno mentolowy i na początku wydawało mi się, że zawiera alkohol, ale na szczęście to tylko mentol. Dzięki temu skóra po umyciu jest bardzo świeża, orzeźwiona i oczyszczona. Delikatnie się pieni.


Żel jest dość rzadki i wystarczy dosłownie kilka kropel aby umyć jeden raz buzię. Ja zwykle robię to dwa razy.  Albo używając dwa razy tego żelu lub raz tego, a raz Neutrogeny.
Po umyciu uzyskuje się efekt świeżości na dość długo. Można spłukać go na zmianę ciepłą i zimną wodą, jeśli chcemy "obudzić" skórę twarzy lub po prostu zetrzeć muślinową szmatką. Ja osobiście wybieram wersję pierwszą, a później dodatkowo przemywam twarz tonerem, aby upewnić się, że nie zostało na buzi żadnego podkładu, czy też żelu.

Cena jest dość wysoka. Zapłaciłam za niego 19 euro/250ml, czyli trochę ponad 80zł. Jeśli jednak mam ocenić czy był wart swojej ceny to na pewno powiedziałabym, że kupię go jeszcze raz jak tylko się skończy i, że kupię też toner z tej samej wersji.

Firma Kiehl's jest firmą z wyższej półki i zdecydowanie zna się na tym co robi, więc według mnie są to dobrze wydane pieniądze. Myślę, że taka butelka spokojnie może starczyć na trzy miesiące, może nawet cztery

Jak narazie jest to mój ulubiony produkt do twarzy i chyba już na stałe zagości w mojej łazience. Jestem również otwarta na spróbowania innych produktów tej firmy. Wiele dobrego słyszałam np. o kremie pod oczy z avocado.

Firma Kiehl's jest Wam znana? Lubicie? Co polecacie? Przeszkadza Wam mentol w kosmetykach czy może tak jak ja uwielbiacie to uczucie czystości?

About Me

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka