piątek, 12 grudnia 2014

Maska Glamglow, czyli czemu wszyscy jej pragniemy.

Jest to najbardziej pożądana maska w kręgach blogosfery. Ja sama nigdy w życiu bym o niej nie usłyszała gdyby nie właśnie założenie bloga. Oczywiście zaporowa cena (bo umówmy się, że 199zł za 50ml przyjemności to dla większości normalnych ludzi cena nie do przeskoczenia) wcale nie zachęca do kupienia.
Czy jest warta swojej ceny? I dlaczego wszyscy jej pragniemy?
I co takiego czyni ją niepowtarzalną? To właśnie próbowałam zrozumieć.



Zacznijmy od tego co o maseczce mówi sam producent:

Holliwoodzki sekret piękna i młodości. Marka uznana w świecie wielkich produkcji filmowych, pokazów mody, sesji fotograficznych największych gwiazd.
W mgnieniu oka gładka cera o młodzieńczym balsku! A to wszystko za sprawą 3 ekskluzywnych składników:
- TEAOXI® - innowacyjna formuła o działaniu przeciwstarzeniowym i przeciwzmarszczkowym, pobudzająca syntezę kolagenu
- FRANCUSKA GLINKA o działaniu minimalizującym pory i chroniącym przed zanieczyszczeniami
- SKAŁA WULKANICZNA – delikatnie złuszcza naskórek, usuwając obumarłe komórki, wygładza i zmiękcza drobne linie, sprawiając że cera w mgnieniu oka wygląda młodziej.
Upiększająca maska nadaje się dla wszystkich typów skóry, dla kobiet i mężczyzn, niezależnie od wieku.


Na wizażu i stronie douglasa jak i w blogosferze znajdziemy bardzo dużo skrajnych opinii. Zaczynając od tych mówiących, że maska Glamglow to cud nad cudami, kończących na tych, który oczekiwali chyba od maseczki za taką cenę całkowitej zmiany wyglądu i sa niestety zawiedzeni, że po aplikacji twarz jest taka sama.
No i chyba już w znaczący sposób zdradziłam swoje podejście do tego produktu. Polubiłam się z Glamglow. Oczywiście pierwsza aplikacja była dla mnie koszmarna.
Nie byłam przygotowana psychicznie na tak palące rozgrzewanie twarzy przez przynajmniej 10 minut. Naprawdę myślałam, że wyjdę z siebie i zaraz pobiegnę zmyć to cholerstwo. Dzielnie jednak wytrzymałam i bardzo dobrze, że tak zrobiłam.



Sam zapach maski jest dość ciekawy, intensywny, ale nie przeszkadza i nie drażni. Opakowanie jest klasyczne i podoba mi się bardzo w każdym z produktów tej firmy. Konsystencja maski jest taka jak wszystkich błotnych maseczek i zawiera ona dobrze widoczne kawałki skały wulkanicznej, które właśnie są odpowiedzialne za złuszczanie skóry.

Maseczkę powinno się trzymać na twarzy około 20 minut, więc ja zawsze aplikuje ją w wannie, czytam książkę albo gazetę i czekam aż wyschnie.
Następnie zmywając kulistymi ruchami dłoni, masując, możemy wyczuć jak kawałki skały i wszystkich innych cudownych rzeczy zawartych w maseczce ścierają martwy naskórek.

Po zmyciu skóra ma tendencję do bycia zaczerwienioną, jednak efekt ten znika po kilkunastu minutach. I możemy cieszyć się miękką skórą.

I teraz ostateczna opinia:

Maseczka robi to co powinna i robi to dobrze. Jej cena jest wysoka, ale umówmy się, że nie możemy oczekiwać przez to niestworzonych rzeczy.
Jeśli ktoś uważa, że maseczka całkowicie odmieni jego twarz, życie, raz na zawsze usunie wszystkie problemy z cerą to niestety będzie zawiedziony. 
Wydaje mi się, że opinia tutaj bardzo zależy od tego właśnie jak dużo oczekujemy po takiej maseczce. Jeśli dobrego złuszczenia, miękkości skóry i przede wszystkim jesteśmy ciekawi produktu, to ja jak najbardziej polecam, bo maska Glamglow to dość spora legenda i warto chociaż raz w życiu jej spróbować.
Cena to jej dość spora wada, ale nie oszukujmy się - na rynku są maski o podobnej kwocie, nawet o wyższej. Każdy ma swoją półkę cenową i na każdej można znaleźć naprawdę dobrą maskę.

Bo jestem pewna, że znajdziemy maskę dającą dobry efekt na dużo tańszej półce, ale to mimo wszystko nie będzie to samo i zapewniam, że będziecie czuły pewien niedosyt. Bo ja nakładam inne maski, ale dopiero gdy w ten jeden dzień w tygodniu nałożę Glamglow i poczuje to rozgrzewanie jestem usatysfakcjonowana.

Jeśli się skończy to na pewno kiedyś do niej wrócę, ale chcę również przetestować jej niebieską nawilżającą siostrę i mam też na swojej liście kilka innych produktów, które chcę przetestować.
Cieszę się, że miałam możliwość przetestować Glamglow i cieszę się, że pomimo tego, że kiedyś myślałam, że ta maska jest cudotwórcą i całkowicie zmieni moje życie to mój tok myślenia się zmienił, oczekiwałam rzeczy realnych i nie zawiodłam się.

Zdjęcia zrobiłam korzystając z odrobiny promieni słonecznych, które zawitały dzisiaj do Krakowa. Trochę słoneczka i humor od razu jakiś taki lepszy.

Korzystając z okazji chciałabym was zaprosić na rozdanie:


KLIK 

55 komentarzy :

  1. Nie miałam jej jeszcze ale bardzo mnie ciekawi. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o niej wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nigdy nawet nie słyszałam o tej maseczce. Wypróbowałabym ją na mojej problematycznej cerze, ale ta cena jest dla mnie stanowczo za duża. Być może kiedyś to się zmieni i wtedy i ja ją przetestuję, bo lubię wszelkie maseczki do twarzy, a już najbardziej te z glinkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dużo tańszych maseczek, które tez sa warte wypróbowania. Wiadomo, ze każdy ma swoją polke cenową i na kazdej sa jakies perelki :)

      Usuń
  4. Pierwszy raz o niej słyszę, ale raczej nigdy nie poczuję tego ciepła ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno się na nią zdecyduję kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym chciała niebieska, tylko ta cena.,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama tez bym chciała niebieską ale cena kiepska niestety :(

      Usuń
  7. Oj gdyby tylko było nas stać na testowanie takich kosmetyków.. :)
    Kosmiczna cena :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale byśmy testowały gdyby nie te pustki w portfelu :) Uhuhu :)

      Usuń
  8. Nigdy nie dałabym tyle pieniędzy na maskę do twarzy, ale dobrze ,że robi swoje :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie :) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak mówiłam - cena zaporowa. Wcale się nie dziwię, że byś nie dała tyle pieniędzy :)

      Usuń
  9. Nigdy dotąd o niej nie słyszałam, ale cena jest autentycznie zaporowa. Nie ma jednak co wymagać cudów, przecież po jednej aplikacji nie dostaniemy zupełnie nowej twarzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak, dlatego czasami nie rozumiem opinii typu - maseczka beznadziejna, tyle kasy, a ja wciąż wyglądam tak samo :D

      Usuń
  10. hmm ja o niej nigdy nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo skrajne opinie zbierają te GlamGlowki. Ja je bardzo lubię, ale tak jak mówisz, cudów nie zrobi, to tylko maska.. nie botoks ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również polubiłam, pewnie kiedyś wrócę po moją wymarzoną niebieską (tak, tak apetyt rośnie w miare jedzenia :) ), ale jak narazie tyyyyle rzeczy do przetestowania jeszcze na mnie czeka :)

      Usuń
  12. No wiadomo czasu nie da się oszukać ale lepiej zapobiegać niż leczyć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy jej nie miałam i nawet nie kusi mnie jakoś szczególnie ;) Choć jeśli nadarzy się okazja, to wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdyby nie cena skusiłabym się :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwszy raz o niej słyszę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Póki co raczej szkoda wydawać mi tyle pieniędzy na maskę, tym bardziej, że u mnie mogą równie dobrze sprawdzić się maski o wiele tańsze - nie mam zbyt dużych problemów z cerą, odpukać. Może kiedyś, bo na pewno jestem ciekawa "co to za cudo", ale obecnie zakupu nie planuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam maseczki do twarzy, mam kilka takich których chętnie chciałabym spróbować. Może kiedyś pokuszę się o jakiś ranking z uwzględnieniem różnych półek cenowych :)

      Usuń
  17. Chyba nie jestem na czasie, bo pierwszy raz o niej czytam :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwszy raz o niej słyszę, jak dla mnie to nie moja półka cenowa.

    OdpowiedzUsuń
  19. Z chęcią bym ją wypróbowała niestety cena zwala z nóg :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Gdyby nie Ty nie miałabym pojęcia o tej masce :) Chyba mam jednak spore zaległości w blogowaniu skoro o niej nie słyszałam ;) Cena ... fakt trochę wysoka, ale tak jak mówisz pewnie warto ją chociaż raz w życiu wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wydać 200 zł na maseczkę tylko dlatego że jest bestsellerem i całkiem fajnie działa? Jak dla mnie to czysty konsumpcjonizm, ja bym nie kupiła :) mam zupełnie inne podejście do wyglądu i pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety świat działa tak, a nie inaczej. Ja swoją wygrałam, cieszyłam się jak dziecko, bo chętnie chciałam wypróbować.
      Jestem świadoma, że każdy z nas różnie to odbiera, ja na blogach też trafiam na różne produkty na które zwyczajnie mnie nie stać, lubię popatrzeć i pocieszyć oko :)
      Czasami "ciułam" pieniążki, żeby później kupić np. jedną droższą rzecz niż miliony tańszych :) Będzie niedługo trochę o rosyjskich kosmetykach i planuję się zająć trochę samodzielnym robieniem kosmetyków, ale to może jeszcze trochę :)

      Usuń
  22. Maseczka nie kusi mnie zupełnie, może dlatego, ze zwyczajnie mnie na nią nie stać :) Ale też nie szukam każdej możliwej 'taniej' drogi do jej wypróbowania. Z pewnością ma w sobie coś, co się sprawdza i ma wartość pielęgnacyjną. Może kiedyś się skuszę, ale nic na siłę.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  23. słyszałam już o tej maseczce, bałabym się tego ciepła a nawet gorąca na twarzy,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę się przeraziłam, że zrobi mi krzywdę na szczęście nic złego nie robi, w tym momencie do ciepła już się przyzwyczaiłam :)

      Usuń
  24. Ciekawi mnie ta maska :) z chęcią bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  25. z chęcią bym ją sobie poużywała :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zaciekawiłaś mnie tym produktem :)

    OdpowiedzUsuń
  27. To coś mi umknęło bo wcześniej jej nie znałam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Znam i także jej pragnę! Ale jak na razie mam całe ogromne pudło błota z Morza Martwego do zużycia, więc raczej się nie zapowiada abym szybko sięgnęła po GG :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie miałam okazji jeszcze jej używać, ale już tyle dobrego o niej słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciągnie do niej niesamowicie, ale cena na tą chwilę nie dla mnie niestety.

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie miałam okazji jej próbować, ale mam na nią straszną ochotę :D

    OdpowiedzUsuń
  32. raczej na dzień dzisiejjszy mnie na nią nie stać :P

    OdpowiedzUsuń
  33. Czytałam o te masce, robi furorę w blogosferzę. Z chęcią wypróbowałam, ale cena no właśnie cena.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  34. Cena faktycznie zaporowa, ale nie powiem, kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Mi się wydaje że można mieć taką samą fajną maseczkę za o wiele mniejszą kwotę.Chociaż wiadomo fajne było by ją wypróbować.:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak kiedyś wygram w totka tą ją sobie sprawię :D Chociaż istnieje prawdopodobieństwo, że nawet z milionami na koncie uznam, że 200 zł za maleńką maskę to ostre przegięcie - znam siebie ;) Ja generalnie uwielbiam wyszukiwać tańsze perełki i przyjmuje do wiadomości, że dwa razy się sparzę, żeby naleźć kosmetyk dobry. Tylko gdy zużywam krem do twarzy za dwie dychy do stóp to nie boli tak jakbym używała ten za 200 :D

    Z oczyszczających maseczek ostatnio odkryłam genialną maskę dziegciową z Bani Agafii (i tanią jak barszcz :D), która działa nieinwazyjnie i skutecznie. Będę do niej wracać :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja kiedyś podchodziłam bardzo, ale to bardzo wymagająco do kosmetyków z wyższej pólki, oczekując niemozliwego. Jeżeli ta się trafi w dobrej cenie, to na pewno się na nią skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Udało mi się w dobrej cenie kupić zestaw 3 masek, w tym czarną :) Jednak dużo lepiej sprawdziła się u mnie wersja biała :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Lubię niebieską i tę pod oczy. Cena jak cena. To kosmetyk selektywny więc się cenią ;)

    OdpowiedzUsuń

About Me

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka