piątek, 2 stycznia 2015

Akcja żel bez SLS/SLES. 2in1 Visibly clear neutrogena.

Zawsze wiedziałam, że SLS w szamponie do włosów nie wróży nic dobrego, z drugiej strony zawsze taki jest u mnie w łazience, bo dobrze myje się nim włosy po olejowaniu.
Nie wiedziałam jednak, że duża większość żeli do twarzy przeznaczonych do skór wrażliwych, skłonnych do zmian trądzikowych zawiera SLS.
Kiedy już zostało mi to uświadomione zrobiłam sobie małą rundę po drogeriach i potwierdziły się wszystkie teorie. Na całą ściane żeli, pianek, peelingów znalazłam dwa żele, które spełniały moje wymagania, abym mogła stwierdzić, że rzeczywiście nadają się do cery trądzikowej.
Po pierwsze - nie powinny zawierać SLS. Po drugie - powinny mieć w składzie kwas salicylowy. Ewentualnie kwas migdałowy, ale jeśli o mnie chodzi to ten niestety się u mnie nie sprawdził.

Ponieważ jednak ja takiego swojego drogeryjnego faworyta znalazłam już jakiś czas temu, ale nigdy wcześniej go wam jeszcze nie przedstawiałam, to teraz nadszedł dobry moment.


Skład:
Aqua, Glycerin, Kaolin, Bentonite, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, CI 77891, Trideceth – 9, Salicylic Acid, C12 – 15 Alkyl Lactate, Sodium Chloride, Menthol, PEG – 5 Ethylhexanoate, Xanthan Gum, Cetyl Lactate, Cocamidopropyl PG – Dimonium Chloride Phosphate, Coconut Acid, Citric Acid, Sodium Citrate, Lactic Acid, Disodium Edta, Methylparaben, Chlorphenesin, Propylparaben, Benzalkonium Chloride, Ethylparaben, Parfum

Lubię go bardzo za zapach i za to, że można wykorzystywać go jako pięciominutową maseczkę lub właśnie jako żel do twarzy. Ma świeży zapach i kremową konsystencje, nie pozostawia klejące się warstwy i naprawdę czuje się, że skóra jest oczyszczona.

Zdecydowanie mój ulubieniec, który na długo zagości na mojej półce. Jest to już moje drugie opakowanie i myślę, że nieostatnie. Kosmetyki do twarzy z Neutrogeny są bardzo dobre w przystępnej cenie, dostępne w drogeriach. Niestety w Polsce raczej ich nie znajdziemy. Zupełnie nie wiem czemu nie docierają do nas kosmetyki do twarzy z tej firmy, ale naprawdę są godne uwagi.

Chciałam zacząć akcję od tego produktu, bo stoi na szczycie mojej piramidy, a kolejny post z tej serii będzie przeznaczony właśnie jednemu z tych dwóch żeli, które udało mi się znaleźć na półce w Rossmannie.

Jeśli macie jakieś inne produkty bez SLS, które są ogólnodostępne, to podzielcie się nimi w komentarzach :)

I chciałabym życzyć Wam, aby ten rok był dla was jeszcze lepszy niż ten co był! A jeśli rok 2014 nie był wcale taki dobry, to pamiętajcie, że kiedyś musi być lepiej!

39 komentarzy :

  1. Ja staram się unikać sls we wrzystkich produktach do mycia, nie tylko żelach do twarzy i to wcale nie jest takie proste... Większość produktów do mycia niestety zawiera ten składnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *wszystkich oczywiście ;) wkradł mi się błąd :)

      Usuń
    2. znam ludzi, którzy próbują nawet w paście do zębów unikać sls. Niestety trzeba się trochę napracować zanim się znajdzie idealne produkty :)

      Usuń
  2. Ja unikam SLSów w żelach do twarzy, pod prysznic, w szamponach, a nawet w mydłach ;)
    Do twarzy mogę polecić piankę Pharmaceris :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chętnie się jej bliżej przyjrzę :)

      Usuń
  3. Ja unikam SLS tylko w szamponach, bo strasznie mnie od tego swędzi skóra głowy i po jakimś czasie dostaję łupieżu. Ciekawa jestem, które z drogeryjnych kosmetyków do twarzy są wolne od tego składniku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żel z Olay i clear&clear :) o jednym z nich będzie już niedługo.

      Usuń
  4. Ja niestety nie mogę ci nic polecić bo na co dzień używam produkty z SLS-ami do twarzy, które się u mnie sprawdzają i nie przesuszają mojej twarzy więc nie szukam nic bez nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sls może podrażniać w postaci niedoskonałości czy też innych podskórnych krostek, dlatego staram się zobaczyć czy odstąpienie od tych produktów może polepszyć stan mojej skóry :)

      Usuń
  5. Lubię kosmetyki tej firmy ;) A co do SLS to unikam go tylko w szamponach, na resztę produktów nie zwracam aż takiej uwagi.. Choć możer powinnam? ;)
    Dołączyłam do Twoich obserwatorów ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :) A żel mocno mnie interesuje, więc pewnie kiedy zużyję La Roche Posay, będę na niego polować.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeden z lepszych jakie miałam :) ja teraz myślę o olejku myjącym z Biochemii Urody :0

      Usuń
    2. Miałam pomarańczowy, ale jakoś tak średnio mnie do siebie przekonał... Neutrogena jednak musi poczekać na zakup, bo skusiłam się na żel Fitomed :)

      Usuń
  7. miałam go i dobrze się u mnie sprawdził:) potem z ciekawości kupiłam jego grejpfrutową wersję i u mnie strasznie podrażniła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślałam o tej grejfrutowej wersji albo o stress control ale jednak stwierdziłam, że zostane przy tym wypróbowanym :)

      Usuń
  8. pierwszy raz słyszę o tym produkcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie widziałam jeszcze w sklepie hi hi

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam wiele dobrego o tym żelu, choć osobiście nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam, ale wiele o nim słyszałam. Poluję na niego, bo sama chcę przetestować. :-)
    Pozdrawiam i obserwuję, muszę tutaj częściej zaglądać. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też nie widziałam. Nie znam się kompletnie na składzie szamponów, ale uwielbiam moje odkrycie firmę Leo. Pani w hurtowni fryzjerskiej poleciła to wzięłam. Placenta odżywka i szampon cytrynowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Choć nie dla mojej cery to jednak szkoda że są słabo dostępne. Życzę Ci jednak żeby zawsze łatwo trafiał w Twoje ręce. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Spełnienia marzeń w roku 2016 ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam go i niestety się u mnie nie spisał... :(
    Właśnie zaczęłam nowego bloga, zapraszam :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  16. Również go używałam na początku był ekstra po jakimś czasie zaczoł mi przesuszać skóre. Bardzo mi się podoba że napisałaś skład produktu. x
    Angelika ♥
    BurningBlonde

    OdpowiedzUsuń
  17. faktycznie interesujący.. podoba mi się Twój tak świadomy wybór:)

    Wszystkiego do dobre w Nowym Roku życzę!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ives scrub jest drogeriach, troche zmienili mu szatę i troche sklad, jest zbyt ostry. Peelingi enzymatyczne sa duzo lepsze dla skory tak czy tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba dość ciężko na drogeryjnych półkach znaleźć produkty o 'lepszych' składach.. bez sls'ów czy innych dodatków :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Blog Award :) Byłoby mi miło gdybyś wzięła udział http://petitabonita.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  21. SLES nie przeszkadza mi w takich żelach całe szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy nie rzucił mi się ten produkt w oczy ;) Ja przyznaję, że w tego typu produktach rzadko kiedy zwracam uwagę na obecność SLS.

    OdpowiedzUsuń
  23. Własnie czytając początek Twojego posta zastanawiałam się czy gdziekolwiek widziałam ten żel, ale moje wątpliwości się potwierdziły - faktycznie w PL kosmetyki Neutrogeny do twarzy są chyba niedostępne. Wszędzie widzę jedynie te do rak lub stop.

    OdpowiedzUsuń
  24. cięzko o żele bez slsów ... nie mam swojego ulubienca. Tego co Ty opisujesz nawet nie widziałem :(
    Obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  25. Od siebie polecam czarne mydła, ale te prawdziwe. Tego żelu nigdy nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy nie widziałam tego żelu, mnie SLS aż tak bardzo nie przeszkadza

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie posiadam cery trądzikowej, ale produkt wydaje się ciekawy. Fajnie, że sprawdził się u ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie zwracałam nigdy uwagi na te związki, ale chyba najwyższy czas :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dla mojej suchej cery prezentowany przez Ciebie żel niestety nie byłby wskazany :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Jakoś nie szaleję za formą żelową ale na Neutrogenie jeszcze się nie przejechałam - aż z ciekawości zobaczę jak będę w DE :)

    OdpowiedzUsuń

About Me

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka