czwartek, 19 lutego 2015

Ogromne denko cz.1 [2]

Bardzo dawno nie było nic o zużyciach. Może dlatego, że nie wyrobiłam w sobie jeszcze nawyku pozostawiania pustych opakowań w jednym miejscu. Być może to wina tego, że odwlekam post, a na końcu pudełko i tak ląduje w koszu, bo co to za pomysł, żeby śmieci nie wyrzucać ;)
Z miesiąca na miesiąc idzie mi coraz lepiej, ale szukam lepszego miejsca (takiego, które nie rzucałoby się zbytnio w oczy, ale wymaga to lekkiej reorganizacji mojego pokoju).
Pora zacząć :)!
// nie wierzę, że w końcu udało mi się opublikować post, który odkładałam chyba od października!

Maska Seboradin Fitocell była moim ulubionym kosmetykiem z całej tej serii. Rozpisywałam się o niej już wiele razy. Gdyby nie cena to pewnie wróciłabym do niej od razu.

Płyn Micelarny Garniera długo się z nim męczyłam, nie jest jakimś moim ulubieńcem, ale dobrze robi, to co powinien robić, czyli zmywać makijaż. Trochę mnie szczypał w oczy, potem polubiłam go bardziej, dodając do niego kilka kropel olejku z drzewa herbacianego. Bardzo chętnie wypróbuję jego nowe wersje, może któraś spodoba mi się bardziej.

Olejek Alterra limonka&oliwka był moim pierwszym olejkiem do włosów. Po połowie opakowania zapach zaczął mnie drażnić i resztę używałam do ciała. Aktualnie marzę o wersji migdał&papaja.

Suchy szampon tropikalny Batiste.
Długo nie mogłam się do niego przekonać i długo nie mogłam nauczyć się, jak go używać, aby nie zostawiał białości na moich włosach, a gdy się w końcu nauczyłam to skończył się i nie zdążyłam się nim dokładnie nacieszyć. Lubiłam jego świeży, tropikalny zapach i zdecydowanie podoba mi się jego opakowanie. Na pewno wrócę do niego, aczkolwiek może spróbuję tym razem innej wersji zapachowej. Zastanawiam się nad wersją dla brunetek.

Odżywka Oil Repair Balea.
Moja ulubiona odżywka ostatnich dwóch miesięcy. Odkąd dotarłam do DM, odkąd pierwszy raz jej użyłam to moje włosy nie wyobrażają sobie innej odżywki. No może jeszcze maski Kallos działają na nie tak dobrze jak ta. Jest lekka, ale bardzo dobrze nawilża włosy. Po wyschnięciu włosy są gładkie, nie puszą się i bardzo ładnie pachną.


Wake me up, Rimmel.
Podkład, który był ostatnio u mnie częściej niż inny. Jest moim letnim podkładem o dość dobrym kryciu, a również rozświetleniu. Zużyłam już dwie buteleczki, chyba tylko 123 Bourjois doczekał się trzech pod rząd. W dalszym ciągu szukam swojego idealnego podkładu, ale na pewno jeszcze nieraz go kupię. Przede wszystkim lubię go za kremową formułę, którą łatwo można blendować, a również budowanie krycia przychodzi w miarę prosto.

Colorstay 180, Revlon do skóry suchej i normalnej
Jeśli jest dzień kiedy moja skóra nie lubi się z Wake me up, to sięgam po Colorstay. To z kolei mój ulubiony zimowy podkład, którego krycie jest znacznie większe. Często mówi się, że podkład jest ciężki i zapycha. U mnie na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Jednak w przypadku tego podkładu, demakijaż powinien być bardziej staranny. Kupiłam już nowe opakowanie, jednak do skóry tłustej i mieszanej, zupełnie przypadkiem.

Nivea Baby krem do twarzy na każdą pogodę
Nie polubiliśmy się. Oj bardzo. Przed mrozem chronił, ładnie pachniał, ale zapychał niemiłosiernie. Użyłam go tylko kilka razy, a potem przeleżał swoje. W końcu używałam go jedynie do dłoni. I tam spisał się cudownie.

Brevoxyl pomógł mojej twarzy w kryzysowym momencie, teraz jednak wymieniłam go na skinoren, bo zbytnio wysuszał moją buzię.



Krem relaxing care bebe - jeden z moich ulubionych kremów, niestety niedostępny w Polsce. Chłodzący i relaksujący, bardzo dobrze spisywał się w okolicach oczu.

Under twenty anti acne toner - nie pamiętam jakim cudem znalazł się na mojej półce z kosmetykami. Wydaje mi się, że moja mama kupiła go przez przypadek. Nie było miłości, ale był odświeżający, również polepszałam go olejkiem z drzewa herbacianego. Raczej do niego nie wrócę.

Avene, TriAcneal - zawsze dziwiła mnie jego konsystencja i żółtawy kolor, działał w miarę dobrze, chociaż większych cudów nie zdziałał, to jednak utrzymywał kondycję buzi w ryzach. Spróbowałam, a potem odkryłam Effaclar Duo+ i przepadłam.


Szampon aktywator wzrostu Banii Agafii świetnie się pienił i cudownie pachniał. Na pewno do niego wrócę.
Próbka tonera Kiehls skradła mi serce. Już nie mogę doczekać się wizyty w sklepie.
Oprócz tego znalazły się też próbki kremów firmy La Rocher Posay, które dostałam w katalogu i podkład rozświetlający MaxFactor.


Róż Maybelline w kremie w kolorze 02 Peach męczyłam dość długo. Kiedys był moim ulubieńcem ale teraz już raczej do niego nie wrócę, bo podkreśla wszystkie moje niedoskonałości na policzkach.

Uff, było tego sporo, ale przetrwaliśmy, już niedługo druga część denka, trochę aktualniejsza.


27 komentarzy :

  1. Krem bebe mnie zaciekawił, szkoda, że jest u nas niedostępny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś Brevoxyl i też wysuszał mi skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Micela Garniera uwielbiam. Świetnie radzi sobie z mocnym, ciemnym makijażem

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja z kolei bardzo lubię zapach tego olejku alterra :) a garniera to chyba aktualnie mój ulubieniec ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy jeszcze nie miałam różu w kremie, a mam na niego coraz większą ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawe denko, miło się je oglądało :-)
    Ja już kilka razy zastanawiałam się nad micelem Garnier, ale w końcu zawsze sięgam po Biodermę ;-)
    U mnie Batiste niestety w ogóle nie spisał się, miałam wersję do włosów brązowych.
    Nie wiedziałam, że kremy Bebe są tak fajne! jeszcze nigdy nie miałam niczego z tej marki, choć jest ona dla mnie dostępna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak inne ale ten bardzo mi przypadł do gustu :)

      Usuń
  7. Ciekawi mnie ten szampon,jak zresztą wszystko produkcji Banii Agafii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam rosyjskie kosmetyki bardzo :) świetnie działają na włosy

      Usuń
  8. Za garnierem nie przepadam, ale ten krem be be mnie zainteresował, szkoda tylko, że nie ma go u nas ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może gdzieś w sklepie internetowym da się go dostać :)

      Usuń
  9. Suche szampony od Batiste są najlepsze według mnie na całym polskim rynku. :-)
    Pozdrawiam :-)
    japingwinek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobrze Ci poszło :) Ja akurat bardzo lubię micel Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Polubiłam ten micel od Garniera, w tym tygodniu wpadł mi do koszyka, a nawet nie planowałam jego zakupu, przeznaczenie chyba :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę od długiego już czasu nad tym Garnierem, ale obstawiam, że Biodermy nie przebije :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bioderma ciągle na pierwszym miejscu, ale jakby brać pod uwagę cenę to micel Garniera może śmiało jej dorównać. Bioderma wydawała mi się mimo wszystko delikatniejsza dla oczu.

      Usuń
  13. Stąd jedynie używałam tego toniku i był całkiem ok :)

    Obs za obs? Daj mi znać
    iwbaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Też bardzo lubię tą odżywkę Balea czarną :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nazbierało Ci się tych zużyć :) Ja też na początku nie mogłam znaleźć dobrego miejsca na okładanie opakowań, ale teraz kitram je w kartonie pod łóżkiem. Z Twoich zużyć jestem ciekawa olejków Alterra - nie miałam jeszcze okazji ich używać, ale jak tylko zużyję Khadi, na pewno na jakiś się skuszę.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Khadi mi się marzy za każdym razem gdy jestem w drogerii :) niestety nie mam możliwości aby ustawić karton pod łóżkiem, ale mam nadzieje, że w końcu znajdę jakieś rozwiązanie.

      Usuń
  16. Ja bardzo lubię Revlona, ale rzadko uzywam (od święta )
    Ps, zostanę u ciebie na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń

About Me

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka