sobota, 8 sierpnia 2015

Angels on bare skin, LUSH.

Lush kusił mnie za każdym razem, szczególnie, gdy o produktach tej firmy wspominały zagraniczne youtuberki. Niedostępność produktów tej firmy w Polsce spowodowała, że są to chyba najbardziej pożądane kosmetyki blogosfery. Ponieważ wzdychałam do nich już bardzo długo, a od ponad miesiąca siedzę w Austrii, to postanowiłam, że pora wypróbować wszystko to, co mnie kusi. A ponieważ zakochałam się w tych produktach to powrót do Polski będzie cięższy, niż myślałam.



Angels on bare skin to czyścik, który cudownie pachnie, dzięki lawendzie w składzie, który prezentuje się następująco:

Ground Almonds (Prunus dulcis) , Glycerine , Kaolin , Water (Aqua) , Lavender Oil (Lavandula augustifolia) , Rose Absolute (Rosa damascena) , Chamomile Blue Oil (Matricaria Chamomilla) , Tagetes Oil (Tagetes minuta) , Benzoin Resinoid (Styrax tonkinensis pierre) , Lavender Flowers (Lavandula augustifolia) , *Limonene , *Linalool . *Occurs naturally in essential oils

Jakie są moje wrażenia?

Jak już wspomniałam dużym plusem jest zapach oraz delikatność produktu. Pozostawia on skórę miękką i nawilżoną. Migdały i Kaolin są odpowiedzialne za delikatne złuszczanie martwego naskórka, dzięki czemu nasza skóra nabiera zdrowego blasku.

Sama aplikacja produktu może być dość uciążliwa i chociaż Lush poleca, aby odrobinę czyściku nałożyć na rękę i zmieszać z wodą tak, aby powstała pasta to ja osobiście uważam, że dużo mniejszy bałagan powstaje wtedy gdy dobrze zmoczymy twarz, a następnie zaczniemy rozprowadzać na niej odrobinę czyściku. Za bałagan koło umywalki mogą być odpowiedzialne kwiaty lawendy, które lubią odpadać.



Przed użyciem czyścika polecam zrobić porządny demakijaż, bo on sam niezbyt dobrze sobie z nim radzi, a przynajmniej zupełnie nie radzi sobie ze zmywaniem maskary. Dlatego demakijaż to podstawa, dopiero potem bierzemy się za czyścik.

Ze względu na swój skład ważny jest 3 miesiące od daty wyprodukowania. Wszystkie potrzebne informacje można znaleźć na opakowaniu, gdzie znajduje się specjalna naklejka na której napisane jest kto i kiedy zrobił dla nas produkt, oraz data do kiedy produkt jest ważny.

Na pewno będę do niego wracać, muszę tylko znaleźć sposób jak zapewnić sobie jego regularną dostawę, chyba, że w końcu doczekam się sklepu Lush w Polsce. Koszt to około 11euro/100g.

Mieliście coś z Lush? Coś polecacie? Jestem tutaj jeszcze trochę i na pewno coś jeszcze wpadnie w moje rączki przed wyjazdem :)

32 komentarze :

  1. Pierwsze słyszę o tym produkcie, chociaż markę jako tako kojarzę :P
    Zapraszam również do mnie, nowy post KLIK :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj dużo osób czeka żeby w końcu w Polsce pojawił się Lush ;) Ja niestety nie miałam z ich produktami przyjemności, ale jak tylko bym miała okazję je przetestować nie wahalabym się.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam w zapasie szampon z lush ale czeka;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na Lush ostrzę sobie zęby od pewnego czasu, wiec bardzo zazdroszczę Ci obecnego dostepu do marki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi zapach kompletnie nie podpasował i puściłam go w świat.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie miałam nic z Lusha, o tym czyściku już gdzieś czytałam coś dobrego :) myślę że warty spróbowania

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie kuszą te produkty, jednak nie mam po drodze do Lusha :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Lusha i jestem uzależniona od ich maseczek :) Mask of Magnaminty jest rewelacyjna do oczyszczania, a Oatfix do odżywienia i nawilżenia. Te polecam Ci najbardziej :) Ja czaję się jeszcze na maseczkę Cupcake :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam, a chciałabym bardzo, ale na zakupy jak na razie się nie zapowiada :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam, a chciałabym bardzo, ale na zakupy jak na razie się nie zapowiada :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię! też o nim pisałam,... 2 lata temu chyba już. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Firmę Lush kojarzę ale tego produktu nie znam :)
    http://loveecosmetics.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. mam Lusha u siebie wiec non stop cos kupuje. byo kilka postów u mnie na blogu wiec jak masz czas i ochote to wejdz sobie w etylkiety Lush u mnie. Bo to co pokazywalm to naprawde polecam <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo polubiłam się z tym czyścikiem i wcale nie dziwi mnie to, że tak wiele dziewczyn pożąda kosmetyków tej firmy. W końcu gdzie się nie ruszyć, czytamy same superlatywy o nich :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja robiłam sobie wersje diy naprawde prosta sprawa:) nietssety nie mam ocji zeby kupic oryginał

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jeszcze nic nie miałam z lusha, bo nie mam do niego dostępu ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam nic z Lush, ubolewam nad dostępnością w Polsce. Jeden sklep, który posiada z trzy produkty. :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny jest ten czyścik, dla mnie minimalnie za ostry (cera płytko unaczyniona dyskwalifikuje wszystkie peelingi mechaniczne), ale działanie ma rewelacyjne. mój mąż go uwielbia, ale na szczęście ostatnio o nim zapomniał – cieszę się, bo nie uśmiechało mi się regularne sprowadzanie tego Lusha z Londynu, tylko po to, by za 3 miesiące powtórzyć operację ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Niestety wiele bardzo dobrych marek jest u nas niedostępnych, a jak już je wprowadzą to po kosmicznych cenach :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Z Lusha mogę w szczególności polecić ci ich toniki z atomizerami. Moje dwa ulubione to ten z zieloną herbatą i pomieszanie róży i lawendy przy czym zapach lawendy jest bardziej wyczuwalny więc nie każdemu może odpowiadać.
    Do ulubieńców zaliczyć mogę jeszcze szampon I Love Juicy który jest fenomanelny jeżeli ktos boryka się np. z przetłuszczającą się skórą głowy.

    OdpowiedzUsuń
  21. powiem tak z chęcią bym go spróbowała ale właśnie ta dostępność to masakra :)chyba właśnie ten brak w polsce wzbudza wszystkich do zdychania za Lushem :D zostaje na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Polubiłam się z nim, głównie ze względu na zapach, ale momentami był dla mnie zbyt delikatny.

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam czyściki Lush'a. Mój ulubiony to zdecydowanie let the good times roll, ale bardzo sobie również chwalę buche de noel. Angels on bare skin niestety nie miałam jeszcze okazji używać.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeśli tylko pachnie lawendą, to ja już chcę go mieć.

    OdpowiedzUsuń
  25. Brzmi świetnie, ale zapach byłby dla mnie problemem, bo nie lubię lawendy ; )

    OdpowiedzUsuń
  26. Nawet nie wież jak bardzo chcę kupić ten produkt - tylko ta dostępność mnie dobija. :/

    OdpowiedzUsuń
  27. mam wielką ochotę przetestować kosmetyki lusha, strasznie szkoda, że są tak trudno dostępne :(

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo lubię - według mnie to jedne z najlepszych masek jakie są dostępne na rynku.
    Kocham Ocean Salt i Mask of Magnamity.

    OdpowiedzUsuń

About Me

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka