niedziela, 23 sierpnia 2015

Niedziela dla włosów (3). Podsumowanie wakacyjnej pielęgnacji.

Wakacje powoli się kończą. Jeszcze tydzień i będę wracała do Polski, powoli przyzwyczajała się do uczelnianej rzeczywistości i tak dalej. Przestanę jęczeć, że uciekło mi metro i kolejne dopiero za 3 minuty wraz z chwilą, gdy przyjdzie mi czekać na autobus 20 minut.

Przed Wami dzisiaj kolejna niedziela dla włosów i małe denko, które jest małym podsumowaniem mojej pielęgnacji, bo pokazuje, których produktów używałam najczęściej przez ostatnie półtora miesiąca.

Na noc nałożyłam olejek jojoba, który kosztował mnie całe 4 euro w drogerii. Wklejam dodatkowo skład, żebyście same mogły ocenić. Moje włosy bardzo się z nim polubiły, a olejek, który przywiozłam już dawno się skończył, więc postanowiłam, że coś trzeba zakupić.




 W skalp wtarłam jak prawie codziennie żel stymulujący wzrost Dermena w walce o babyhairy.


Natępnie umyłam dokładnie włosy dwa razy szamponem bez SLS bigood. Jego cena również oscylowała w granicach 3-4 euro. Na koniec nałożyłam sporą ilość odżywki Garnier Fructis, którą kupiłam, bo pachnie obłędnie! A Kallos już dawno dobił dna.




Następnie na mokre jeszcze włosy nałożyłam Marion Termoochronę - która jest zdecydowanie moim hitem i myślę, że wiele butelek jeszcze przede mną, zwłaszcza, że cena jest niska, produkt robi co trzeba, a do tego jest wydajny!

Na długości suchych włosów zaaplikowałam silikonowe serum L'Oreal, które próbuję w końcu skończyć, a idzie mi to topornie (próbuję skończyć od ponad roku)!

A teraz małe denko, czyli co zużyłam:



Szampon Prowansalski Planeta Organica - jeśli miałabym wymienić jakiś powód z którego cieszę się na powrót do Polski to ten szampon na pewno nim jest! Jak tylko obudzę się następnego dnia po powrocie to biegnę go kupić! Znalazłam szampon idealny!

Kallos Color - obiecałam sobie, że wypróbuję wszystkie Kallosy, ale ten jest zdecydowanie moim hitem i będę do niego pewnie jeszcze nie raz wracać.

Kallos Blueberry - w małym opakowaniu po Kallosie Latte, bo tylko tyle mi zostało jak wyjeżdżałam. Lubię, jest fajną alternatywą i stosuję go czasami jako całonocną maskę do której dodaje odrobinę oleju ze względu na jej konsytencję. I cudownie pachnie!

Żel pod prysznic LM Grejfrut&Pomarańcza - okazał się być super orzeźwiający zwłaszcza podczas tych okropnych upałów! Prysznic z takim żelem to sama przyjemność. Zapach zdecydowanie wygrał z wersją Cytryna&Werbena.

Płyn micelarny Garnier wersja zielona - sprawdzał się dużo lepiej niż wersja różowa i to właśnie do niego następnym razem wrócę.

Oprócz tego wykończyłam też mydło Aleppo z czerwoną glinka, które długo służyło mi w codziennej pielęgnacji i dzięki niemu moja skóra jest w dużo lepszej kondycji.

Wzięłam na wyjazd w zasadzie same sprawdzone kosmetyki, może dlatego tak smutno, że wszystko dobiło dna.

20 komentarzy :

  1. Gdzie można kupić taki żel Dermena?

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja zużyłam chyba tylko żel pod prysznic :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dermenę żel+szampon stosowałam ok.3-4razy w tygodniu, przez prawie 3 miesiące i efekty były oszałamiające, naprawdę świetny produkt. Włosy mniej wypadają i rośnie sporo nowych :), właśnie takich krótkich, zwanych 'baby hair'. Trzeba tylko być konsekwentnym i cały czas stosować :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam te żele pod prysznic, pachną obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawi mnie ten żel dermena, nie spotkałam się z nim jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię kosmetyki do włosów z serii Garnier Fructis, jednak tej odżywki jeszcze nie wypróbowałam ;)

    Żel Dermena również widzę pierwszy raz ;>

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę w swojej pielęgnacji wprowadzić coś w rodzaju niedzieli dla włosów, ostatnio w wakacje czasu jakoś mniej, słońce, woda, wyjazdy, nie miały lekko...:<

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna pielęgnacja i ciekawe denko :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak Ci się sprawdza ten żel z dermeny? Pierwszy raz słyszę, ale zaciekawiłaś mnie nim. :)
    Obserwuję i będzie mi miło jak zajrzysz do mnie. ;)
    http://syll-kosmetycznie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy ten żel stymulujący wzrost włosów, nie słyszałam jeszcze o nim

    OdpowiedzUsuń
  11. planeta organica ma genialny ten szampon prowansalski <3 obecnie używam aleppo i też jest baaardzo baaardzo udany :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię żele pod prysznic LM - właśnie skończyłam wanilię <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę zacząć robić sobie takie dni dla włosów, bo o ile cerze poświęcam każdą wolną chwilę, o tyle o włosach często zapominam...

    OdpowiedzUsuń

About Me

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka